SEO to mówienie językiem klienta

I jeszcze jedna refleksja na temat SEO w marketingu B2B.

Wydawać by się mogło, że zalecenie optymalizacji tekstu (a jak pisałem, dotyczy to nie tylko tych przeznaczonych na stronę WWW) to jakieś sztuczne ograniczenie, wynikające ze specyfiki działania wyszukiwarek internetowych, które dla dobra sprawy trzeba przeboleć, pisać nienaturalnie, „pod SEO”, zamiast normalnie, tak jak powinny brzmieć materiały marketingowe.

Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie!

W procesie wybierania słów kluczowych, którymi mamy posługiwać tworząc tekst, tak naprawdę poznajemy słownictwo używane przez naszych czytelników. Dzięki SEO (poza tym, że materiał jest wyżej w Googlu) tworzysz więc tekst z użyciem słownictwa twojego czytelnika, dzięki czemu jest on bliższy jego językowi, bardziej zrozumiały, a więc silniej oddziaływający.

I to jest prawdziwy powód, dla którego warto stosować techniki SEO.

Informacje b2b-marketing.pl (Igor Bielobradek)
Skuteczny marketing B2B, w internecie i nie tylko.

3 Responses to SEO to mówienie językiem klienta

  1. M. says:

    No i mamy sobie tutaj 2 ciekawe wątki.

    Wątek pierwszy – po co?
    Częstym problemem, z którym ja się spotykam jest błędna perspektywa tj. w procesie powstawania tekstów używa się terminów zrozumiałych dla insiderów z branży, a niekoniecznie zrozumiałych dla potencjalnych Klientów. Generalnie króluje myślenie „jak będę wyglądał w oczach kolegów z konkurencyjnych firm”. Jest to jedna z odmian problemu „ładności” w oczach decydenta a realnej skuteczności.

    Wątek drugi – jak?
    I tu poproszę o podpowiedź bo może moje myślenie jest dość naiwne. Jak przygotowywać taki tekst? Otrzymany tekst przerabiać na słowa bardziej popularne, ogólne, pojemne? Przeprowadzać testy treści na jakimś sofcie analitycznym (w Analyticsie)? Czy może w ogóle powyszukiwać wcześniej statystyki z Google’a nt. popularności danych słów i pod nie przygotowywać Content?

    Pozdrawiam,

    Polubienie

    • M.,

      Myślę, że słowami kluczowymi (nomen omen ;-)) w Twoim komentarzu są „przerabiany” oraz „otrzymany tekst”.

      To, że treść powstaje w oderwaniu od celów kampanii marketingowej, a co gorsza pisana z własnego punktu widzenia, to podstawowy problem. „Przerabianie” „otrzymanego tekstu” to już potem zazwyczaj desperacka próba ratowania sytuacji, skazana z góry na niepowodzenie.

      Dotykamy tutaj głębszego problemu, co zrobić – skoro już mamy w głowie obraz idealnej, skutecznej treści – aby jej strumień zasilał nasze działania marketingowe. Im większa organizacja, im więcej ludzi zaangażowanych tym staje się to trudniejsze do zarządzania.

      Strategia zarządzania treścią i procesem jego powstawania, na pewno będzie to tematem wielu postów na tym blogu (w komentarzu trudno się do tego odnieść). To przecież kluczowy obszar w aby z content marketingiem w ogóle ruszyć.

      A wracając do szczegółowego pytania o narzędzia, to moim zdaniem:

      Oczywiście, korzystać z wszelkich dostępnych narzędzi takich jak Google Adwords Keyword Toool, Google Trends, statystyk własnej strony aby dowiedzieć się, czego tak ludzie szukają. Sprawdzać empirycznie co jest skuteczne, a co nie (np. testy A/B, czy choćby różne wersje reklamy w Google Adwords). Pewnie jest jeszcze wiele innych narzędzi. I korzystać z tej wiedzy. Oczywiście przy tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek, dyskutować to np. działem sprzedaży, który ma bezpośredni kontakt z klientem.

      Dziękuję za komentarz!

      Polubienie

  2. Pingback: 6 filarów promocji w marketingu B2B | Marketing B2B

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: