Grammar Nazi w służbie marketingu B2B

Kontrowersyjna wypowiedź Kyle Wiens dla Harvard Business Review (zobacz tłumaczenie w polskiej edycji HBR) wywołała prawdziwą burzę w internecie.

Stwierdzenie, które wywołało to zamieszanie brzmi: „Nie zatrudniam ludzi, którzy nie znają gramatyki”.

Sytuacja Kyle Wens jest o tyle specyficzna, że jest właścicielem dwóch firm, które – jak to sam przedstawia – żyją z tworzenia tekstów (cytat za HBR Polska):

(…) Oczywiście, moje firmy żyją z pisania. iFixit.com to największy na świecie poradnik dotyczący napraw, a Dozuki pomaga spółkom w tworzeniu własnej dokumentacji technicznej (…).

Patrząc jednak na sprawę przez pryzmat marketingu B2B (i odpowiadając na pytanie postawione przez HBR Polska), chciałbym się przez chwilę zastanowić, czy tak radykalne stawianie sprawy ma sens w firmach B2B.

Kogo dotyczy gramatyka?

Pracownicy marketingu / PR / sprzedaży – to zazwyczaj oni sterują komunikacją firmy z otoczeniem, i są z definicji zaangażowani w tworzenie treści przekazu marketingowego. A więc tak, oczywiście, jak najbardziej – nie ma co się nad tym rozwodzić.
Czy są oni jednak źródłem tej treści? Otóż w branży B2B zazwyczaj ni. Źródłem wartościowych informacji dla potencjalnych klientów (patrz: content marketing jako podstawowa technika marketing B2B) są zazwyczaj:

Eksperci, pracownicy merytoryczni – (czyli osoby, zaangażowane bezpośrednio w powstawanie produktu lub świadczenie usług B2B) – to de facto oni komunikują się z potencjalnymi klientami, podczas gdy marketing jest jedynie facylitatorem.
A więc jak najbardziej tak! Wymagania dotyczące umiejętności komunikacji (a więc i jej poprawności gramatycznej) są jak najbardziej uzasadnione w tej grupie pracowników.
Dodatkowo, to też oni biorą na siebie do momentu sprzedaży cały ciężar komunikacji z klientem (od momentu przygotowania produktu, przez wdrożenie, aż po wsparcie) nie otrzymując wsparcia z marketingu, który koncentruje się raczej na zdobywaniu nowych klientów.

(Oczywiście jest cała kategoria pracowników administracyjnych i back office, ale dla czystości przekazu i wygodnie dla mnie pominę ich ;-))

Media społecznościowe udaremniają próbę kontroli

Dodatkowym aspektem który sprawia, że komunikacja to nie jest już domeną wyłącznie marketingu, a uczestniczy w niej coraz szersze grono pracowników to pojawienie się mediów społecznościowych. Teraz właściwie każdy pracowników może być „twarzą” naszej firmy. Marketing nie może się już efektywnie pełnić roli grammar nazi.

Osobiście, nie stawiałbym sprawy aż tak kategorycznie jak czyni to Wiens, niemniej wydaje mi się sensowne, aby włączyć sprawdzenie umiejętności komunikacji, pisania tekstów itd. do procesu rekrutacji w firmach B2B, choćby po to, aby mieć pełen obraz kandydata i widzieć, czy będzie on wstanie współpracować z marketingiem w komunikacji z potencjalnym klientem oraz obsługiwać bieżących klientów firmy.

Informacje b2b-marketing.pl (Igor Bielobradek)
Skuteczny marketing B2B, w internecie i nie tylko.

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: