Nie blog, nie emaile. Sprzedaż!

Sprzedaż, głupcze!

Zdjęcie na podstawie: Flickr.com (licencja)

Po przeczytaniu artykułu Pana Szymona „Blogi nie są ważne. Ważne są adresy e-mail„, zdałem sobie sprawę że my, marketingowcy (i nie jestem tu wyjątkiem), często wpadamy w pułapkę pogoni za „The Next Big Thing”. Czymś, co zrewolucjonizuje marketing. Coś, co wreszcie sprawi, że marketing będzie naprawdę skutecznym narzędziem w B2B.

Najważniejsze są blogi, najważniejsze są emaile, najważniejsze jest SEO, a w ogóle najważniejsze są social media, itd.

Chciałem zrobić głęboki wdech, krok w tył, i spojrzeć na całość z pewnej perspektywy.

To oczywiście wszystko są bardzo przydatne narzędzia, elementy wiecznie poszerzającej się palety content marketing mix, której optymalna  kompozycja zmienia się w zależności od okoliczności. Jest jednak jedna rzecz, która była jest i (śmiem twierdzić) zawsze będzie najważniejsza w marketingu B2B:

Sprzedaż

To jest sens istnienia marketing w ogóle. Oczywiście, wszystkie marketingowe działania, które po drodze wykonujesz są ważne i niezbędnie. Ale nie należy tracić z oczu celu głównego: wspierania sprzedaży.

Jeżeli zatem:

  • Jesteś w stanie zrobić akcję content marketingową (czyli przygotować wartościową treść dla Twojej grupy docelowej, treść, która rozwiązuje konkretny problem biznesowy, lub przynajmniej to rozwiązanie wskazuje)
  • Jesteś w stanie uczynić tą treść centralnym punktem całej komunikacji marketingowej oraz efektywnie dotrzeć z tą treścią do Twojej grupy docelowej (używając wszelkich dostępnych technik, od reklamy i PR począwszy, przez SEO i marketing bezpośredni, na mediach społecznościowych kończąc)
  • Jesteś w stanie doprowadzić do konwersji, a następnie pozyskane w ten sposób dane użyć do generowania leadów, lub przynajmniej do budowy bazy marketingowej.
  • Jesteś w stanie śledzić los leadów oraz sprzedaży
  • Jesteś w stanie powiązać wszystko: Kto, zareagował na który element Twoje kampanii? Co doprowadziło do sprzedaży? Co nie zadziałało? (tutaj szczególnie pomocne mogą być systemy marketing automation).

Dopiero wtedy jest możesz stwierdzić, że:

  • Twoja robota w ogóle jest do czegokolwiek potrzebna (czytaj: ma przełożenie na sprzedaż)
  • Ocenić, co robisz źle, co robisz dobrze, co przynosi rezultaty a co nie, czyli w ogóle jakkolwiek zarządzać marketingiem B2B.

Parafrazując Billa Clintona, zakrzyknę więc: „Sprzedaż, głupcze!”. Wydaje mi się, że dopiero taka perspektywa nadaje sens naszym działaniom.

Informacje b2b-marketing.pl (Igor Bielobradek)
Skuteczny marketing B2B, w internecie i nie tylko.

2 Responses to Nie blog, nie emaile. Sprzedaż!

  1. Pingback: Marketing Automation Day 2012 « Marketing B2B

  2. Pingback: Marketing Automation – co to? | Marketing B2B

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d blogerów lubi to: