Linkedin status updates gone missing

Dziś post wyjątkowo nie na temat marketingu ale… na temat portalu LinkedIn.com.

Dlaczego?

Być może zauważyliście, że od jakiegoś czasu na LinkedIn.com nie można zobaczyć postów (status updates), które są wpisywane przez ich użytkowników. Wciąż widać na głównym ekranie „strumień” wiadomości od wszystkich, których śledzisz, ale na gdy oglądasz ich profil, to nie widać co ostatnio napisali (co zresztą wywołało emocjonalną reakcję u wielu użytkowników).

Linkedin status updates missing niewidoczne na profilu

Linkedin status updates niewidoczne na profilu

Jest to o tyle dziwne, że to dość podstawowa funkcja większości portali społecznościowych – pokazanie w profilu czym danych użytkownik się dzielił. W przypadku LinkedIn’a wiele osób (w tym ja) traktowało właśnie status updates jako formę pokazania czym się zajmuję. Teraz o ile ktoś nie zauważy zamieszczanej informacji w głównym strumieniu, praktycznie ginie ona bezpowrotnie.

To dziwny ruch także dlatego, że wydawać by się mogło, że Linkedin’owi powinno zależeć aby użytkownicy zamieszczali nowe informacje, bo to generuje ruch (ile razy można obejrzeć czyjś profil 😉 ). Może też to zniechęcić użytkowników zamieszczania treści na LinkedIn i pchnąć w objęcia konkurencji (Google+? Facebook?).

Chcesz budować swój wizerunek w sieci? – Prowadź bloga!

Niezależnie od tych wszystkich dywagacji, czy to zmiana na złe, czy na dobre, czy neutralna i która sieć społecznościowa jest lepsza od której, pokazuje to moim zdaniem jedną ważną sprawę: nie można budować swojego wizerunku wyłącznie w oparciu o media społecznościowe, z jednego prostego powodu – masz kontroli na tą platformą, wszystko może się zmienić, twoje konto może być zamknięte, serwis może upaść lub ze stu innych powodów stracisz kontakt z twoją społecznością. (Przeczytaj też moją polemikę z Erykiem Mistewiczem, który sugeruje, że należy się skupić wyłącznie na Twitterze).

Dlatego warto mieć „coś swojego” – np. bloga – nad którym masz kontrolę i który skupia osoby zainteresowane tym co masz do powiedzenia (zakładam, że jako ekspert coś wartościowego do powiedzenia masz).

A co wy myślicie o zmianach na Linkedin?

Informacje b2b-marketing.pl (Igor Bielobradek)
Skuteczny marketing B2B, w internecie i nie tylko.

10 Responses to Linkedin status updates gone missing

  1. Pingback: Menedżer z blogiem? Jestem ZA! | Marketing B2B

  2. Joanna says:

    W pełni się zgadzam z tym komentarzem. Dodam tylko, że LinkedIn od jakiegoś czasu także technicznie działa gorzej niż kiedyś, wolniej. Po ostatniej zmianie w status updates jego rola jako medium społecznościowego wg mnie zmaleje. Nie rozumiem tego kroku.

    Polubienie

  3. Maciek says:

    Igor, bardzo intersujący wpis, dziękuję!

    Polubienie

  4. A może idą w podobnym kierunku jak Facebook chcąc zachęcić nie tylko firmy, ale i osoby/ekspertów do tego, by promowały swoje „status updates”? W kontekście jeszcze lepszej monetyzacji LinkedIn i jego siły w profilach prywatnych miałoby to sens.

    Co do bloga – racja, muszę się zebrać do startu takowego 🙂

    PS. Ważniejsze updates, którymi chciałbyś pokazać czym się zajmujesz możesz zamieszczać w ramach swojego profilu na stałe/”na sztywno”. Wtedy nie musisz scrollować wpisów, które – tu pewnie się wszyscy zgodzimy, jednak kiepsko były eksponowane (np. „ucięte” w połowie).

    Polubienie

    • Prawdopodobnie masz rację, że kończy się „free lunch” w mediach społecznościowych i poszczególne portale będą żądać pieniędzy za to co do tej pory było bezpłatne.

      Ale to tym bardziej pokazuje, że nie można traktować Linkedina, FB, Twittera (czy tam jeszcze jest 🙂 ) jak swojej strony domowej. To pewnie będzie wciąż ważny kanał komunikacji, ale budowanie społeczności wokół siebie, czy wokół marki powinno być przeprowadzone na własnej stronie / blogu / portalu / liście mailingowej (niepotrzebne skreślić).

      Dzięki za komentarz!

      Polubienie

  5. Dziękuję Igorze za to spostrzeżenie! Ja tylko powiem, że LinkedIn już od dawna likwiduje opcje wszelkich update’ów. Kiedyś był tam specjalny widget, dzięki któremu można było importować do profilu treści wprost z własnego bloga. Oni to zdjęli jakieś 3 lata temu. Wtedy po raz pierwszy doświadczyłem tego, jak ważna jest własna platforma, nad którą mam pełną kontrolę.

    Media społecznościowe są różne. Wszystkie, łącznie z blogiem, są ważne. Ale wszystkie też powinny pracować w jakimś sensownym ułożeniu. Ważna jest tutaj strategia. Niemniej stawianie wyłącznie na jedną platformę, w szczególności, jeśli nie jest się jej właścicielem, jest błędem.

    Igorze, serdecznie Cię pozdrawiam z McDonalda, gdzieś na południu PL 🙂
    Rafał

    Polubienie

  6. Pingback: LinkedIn publishing platform to koniec blogów profesjonalnych? | Marketing B2B

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: