Sprzedaż doradcza – wartość czy przeszkoda?

Sprzedaż konsultacyjna

Jak wygląda obsługa klientów w procesie sprzedaży B2B?

Normalnie: jest sprzedawca, który przygotowuje oferty i przyjmuje zamówienia.
A że klienci najczęściej mają również pytania, to on oczywiście na te pytanie odpowiada.
A skoro klienci mają pytania i wątpliwości, to znaczy, że sprzedawca jest jednocześnie „doradcą”.

I tak właśnie rodzi się „sprzedaż doradcza”…

Sprzedaż doradcza w założeniu ma służyć klientowi i być metodą ułatwienia procesu zakupu. Wiele firm  upatruje w niej dodatkową szansę: Sprzedawca będący jednocześnie doradcą i ekspertem w dziedzinie ma tworzyć „wartość dodaną”, która oprócz zwiększenia skuteczności sprzedaży ma być powodem, dla którego klient ma zwiększyć prawdopodobieństwem kupić, kupić więcej i jeszcze być skłonny zaakceptować wyższą cenę.

Brzmi świetnie, prawda?
No to popatrzmy na to z perspektywy kupujących.

Jak chcą kupować klienci B2B?

Badania nie potwierdzają tego, że sprzedaż doradcza to wymarzony przez klientów sposób realizacji zakupu.

Sprzedaż doradcza - Gartner

Źródło: Gartner Sales Survey 2023, 2025.

Wg. Gartnera, dla 77% kupujących w B2B proces sprzedaży to bardzo trudne doświadczenie. Skutkuje to tym, że aż 61% z nich wolałaby się w ogóle nie kontaktować ze sprzedawcą podczas całego procesu zakupu.

Co gorsza, kupujący w B2B zdają się doskonale rozumieć, że sprzedawcy (er… doradcy) są w konflikcie interesów, który dodatkowo wzmacniany jest przez wynagrodzenie prowizyjne – model wynagradzania, które króluje w działach sprzedaży B2B. Nie może być więc zaskoczeniem, że kupujący widząc ten konflikt interesów podchodzą do sprzedawców (er… doradców) z ograniczonym zaufaniem.

Z badania LinkedIn wynika, że kupujący zdają sobie sprawę, że sprzedawcy wbrew swoim zapewnieniom realizują przede wszystkim interes swój i swojego pracodawcy, a nie klientów.

Kupujący nie ufają sprzedawcom

Źródło: LinkedIn State of Sales 2021 (UK edition)

Natomiast według Forrestera, zaufanie do kupujących do sprzedawców (er… doradców) oscyluje na poziomie zaufania widzów do TVP (sic!).

Sprzedaż doradcza

Źródło: Forrester’s 2023 B2B Brand And Communications Survey

Ale to nie koniec złych wiadomości.

Pomimo (zakładam, że szczerych) intencji uławienia życia kupującym, postawienie na drodze zakupowej sprzedawcy, zamiast być pomocą okazuje się częściej przeszkodą nie do pokonania. Wg. badania LiveSpace przeprowadzonego w 2025 roku na próbie 200 polskich firm B2B aż 78% z nich w ogóle nie odpowiedziało na zapytanie ofertowe!

Sprzedaż doradcza - badanie LiveSpace

Źródło:LiveSpace „Jak szybko polskie firmy odpowiadają na zapytania ofertowe?”

Przecież to jest katastrofa!

Jeśli te wszystkie argumenty nie są jednoznacznym sygnałem, że sprzedaż doradcza jest źródłem poważnych problemów w B2B – to nie wiem jakie argumenty mogły by być przekonujące.

Sprzedaż doradcza: źródło nieporozumienia

Dlaczego więc pomimo tych wszystkich problemów sprzedaż doradcza cieszy się w B2B tak dużą popularnością?

Jej zwolennicy uzasadniają ten fakt powołując się na zachowania samych kupujących:

  • „ale oni [kupujący] wolą poświęcić 30 minut na rozmowę”
  • „kupujący potrzebują upewnić się, że nie popełniają błędu”
  • „[kupujący maja] poczucie bezpieczeństwa, które daje drugi człowiek (ekspert)”

Wydaje mi się, że to nadinterpretacja prowadząca do nieuzasadnionych wniosków.

Moim zdaniem często występuje następujący schemat:

  1. Firma przygotowuje ofertę rynkową…
  2. …jednocześnie nie udostępnia wyczerpującej informacji na jej temat, która umożliwiałaby kupującemu wszystko dokładnie zrozumieć, przeanalizować i oraz bezpiecznie podjąć decyzję o zakupie.
  3. Kupujący nie ma innego wyjścia: więc dzwoni i się dopytuje.
  4. Wyciągana jest konkluzja (pielęgnowana przez sprzedawców): “O! Klienci wolą rozmawiać ze sprzedawcami i uważają ich za godne zaufania źródło informacji!”

Nieporozumienie polega na tym, że ta konkluzja – szczególnie w świetle wyżej przytoczonych badań – po prostu jest nieuzasadniona.

Jak ułatwiać życie kupującym?

Jeśli powyższe rozważania zasiały u Ciebie wątpliwości czy aby sprzedaż doradcza w Twojej firmie nie jest przeszkodą dla Twoich klientów, to rozważ następujące zagadnienia dotyczące procesu sprzedaży:

Zagadnienie 1: Dostępność informacji

Sprawdź czy udostępniasz potencjalnym kupującym wszystkie informacje, które mogą u umożliwić szczegółowe zapoznać się z Twoją ofertą, zrozumienie jej oraz przeanalizowanie. Tak, aby mogli oni nabrać pewności i poczucia bezpieczeństwa, że podejmują świadomą i poinformowaną decyzję zakupową. To poczucie jest przecież kluczowe w obniżeniu postrzeganego ryzyka zakupu, które jest jedną kluczowych przeszkód w sprzedaży B2B.

Informacje, których szukają Twoi klienci to nie tylko szczegółowe i wyczerpujące opis produktu lub usługi, zdjęcia, specyfikacja, przykłady zastosowania, użycia w praktyce lub case study (patrz: Jak zrobić dobre case study?). To również:

Powyższa lista to tzw. „Big Five” kategorii najczęstszych pytań zadawanych przez klientów w.g. Marcusa Sheridana, autora książki „They Ask You Answer” (polski tytuł: „Co chce wiedzieć klient?”) – w mojej opinii fundamentalnej pozycji dla każdego marketera.

Opisana w tej książce metodyka „They Ask You Answer” (TAYA), to nie tylko sposób na zaadresowanie potrzeb informacyjnych kupujących. To dziś również metoda na widoczność Twojej oferty oraz marki! Przecież klienci – czy to ci się podoba czy nie – zadają te właśnie pytania w wyszukiwarkach, a obecnie coraz częściej  w chatbotach GenAI – realizując w ten sposób większość część procesu zakupu. Wszak badania wskazują, że w B2B 70-80% decyzji zakupowej kupujący podejmują zanim w ogóle dojdzie do kontaktu z dostawcą. Brak tych odpowiedzi w internecie eliminuje Twoją firmę z tego procesu.

Zagadnienie 2: Wymuszanie kontaktu ze sprzedawcą

Sprawdź, czy Twój proces zakupu nie polega na wymuszeniu kontaktu ze sprzedawcą, którego kupujący ani nie chce, ani nie potrzebuje. Temu zazwyczaj służą wszystkie zabiegi typu:

  • Zadzwoń po wycenę – zamiast opublikować cennik albo kalkulator umożliwiający choć w przybliżony sposób zorientować się w skali kosztów.
  • Umów się na demo – zamiast opublikować wideo pokazujące najważniejsze funkcje systemu lub nawet umożliwić zalogowanie się wersji próbnej.
  • „discovery call” – wymuszone spotkanie bez którego kupujący nie może dostać informacji o ofercie.

Spójrz na to z punktu widzenia kupującego i zadaj sobie pytanie:

  • Czy kupujący na pewno będzie tak zdeterminowany by omijać te rzucane mu pod nogi?
  • Czy na pewno chcesz aby kupujący zniechęcony doświadczeniem w Twojej firmie zdobył te informacje od innej firmy, która je po prostu udostępnia?
  • Czy na pewno wolisz aby Chata AI, którego kupujący będzie używał w swoim procesie zakupu nie uwzględniał informacji o Twojej ofercie, bo nie ma do niej dostępu?

Zagadnienie 3: Wygórowane warunki wstępne

Sprawdź czy nie stawiasz zbyt wygórowanych wymagań przed kupującym. Zdarzają się sytuacje, gdy sprzedawcy upierają się, że nie będą udzielać informacji ani rozmawiać z nikim innym jak z „osobą decyzyjną”. To niezrozumienie faktu, że często owa „osoba decyzyjna” deleguje zadanie zebrania ofert, jej analizy i rekomendacji podwładnemu właśnie po to, aby nie musieć tego robić samemu.

Posłuchaj: Podcast S2E3: Osoba decyzyjna w B2B

Zagadnienie 4: Spójność informacji

Jeśli w Twoim przypadku z różnych względów sprzedaż doradcza jest nieunikniona to zadbaj o to, by informacje które przekazuje sprzedawca były spójne z tymi, które dostępne są w innych źródłach. Rozbieżności mogą budzić nie tylko konfuzję kupujących ale nawet nieufność wobec sprzedawcy – pamiętaj kupujący są wyczuleni na konflikt interesów występujący u sprzedawców.

Zagadnienie 5: Automatyzacja lub eCommerce

Zastanów się czy możesz ułatwić kupującemu proces zakupu poprzez dostarczenie narzędzi, które poprowadzą go krok po kroku do właściwego wyboru produktu/usługi, redukując złożoność i ryzyko błędu konfiguracji (tzw. „guided selling”). Na „guided selling” zazwyczaj składają się:

  • pytania diagnostyczne (np. branża, przypadek użycia, skala, wymagania integracyjne),
  • reguły decyzyjne i walidacje (np. „jeśli potrzebujesz X, wybierz Y”, „ten moduł wymaga dodatku Z”),
  • rekomendację rozwiązania (najlepszy wariant + uzasadnienie)
  • zabezpieczenia przed niekompatybilnymi wyborami (blokady, ostrzeżenia, automatyczne dopasowanie),
    często także natychmiastową wycenę / konfigurację oferty lub przekazanie do handlowca z gotowym zestawem wymagań.
  • jeśli trzeba – dodatkowy krok, który polega na przejrzeniu przez sprzedawcę tak założonego zamówienia aby móc ewentualnie wyłapać potencjalne błędy.

Oczywiście, ostatecznym rozwiązaniem jest pełen eCommerce. Jeśli praca sprzedawcy polega głównie na zbieraniu zamówień lub udzielaniu informacji nt. produktu, zastanów się czy nie możesz w pełni zautomatyzować sprzedaży udostępniając sklep internetowego wraz ze wszystkimi niezbędnymi dla klienta informacjami (patrz powyżej: „Zagadnienie 1”). W takim przypadku rolę sprzedawcy można ograniczyć do dostępnego na żądanie doradcy, który odpowiadające na specyficzne pytania (nota bene: identyfikacja nowych pytań i publikacja odpowiedzi na nie to sedno metody „They Ask You Answer”).

Zagadnienie 6: Projektowanie produktów i usług

Jeśli zgadzasz się z tym, że doświadczenie klienta w procesie zakupu jest istotnym czynnikiem sukcesu Twojej firmy, to oczywistym wnioskiem musi być, że już na etapie projektowania produktów lub usług ten aspekt powinien być wzięty pod uwagę.

Dlatego jeśli faktycznym celem jest ułatwienie procesu zakupu, to jest praca także po stronie projektowania produktu lub usług. Zastanów się:

  • Czy może można uprościć konstrukcję produktu lub usługi, czy można zmniejszyć liczbę liczbę wariantów do wyboru?
  • Czy produkt/usługa jest zaprojektowana tak, aby ograniczać konieczność konsultacji przedsprzedażowych w typowych przypadkach?
  • Czy da się zredukować liczbę kroków potrzebnych do złożenia zamówienia (od wyboru do potwierdzenia)?
  • Czy da się skrócić czas od pierwszego kontaktu do gotowej oferty (np. standardowe pakiety, prekonfiguracje)?
  • Czy klient zawsze rozumie co kupuje – czy opis wartości i zakresu jest jednoznaczny bez potrzeby doprecyzowań na spotkaniach?
  • Czy da się uprościć ofertowanie i wycenę (np. mniej wyjątków, mniej dopłat, jasne progi ilościowe)?
  • Czy klient może samodzielnie dobrać konfigurację w sposób kontrolowany (guided selling), bez ryzyka błędu?
  • Czy można ograniczyć liczbę wymaganych danych na starcie do absolutnego minimum (pozostałe dopiero w kolejnych etapach)?
  • Czy można przygotować 2-3 domyślne ścieżki zakupu (np. szybka, standardowa, enterprise), zamiast jednego skomplikowanego procesu dla wszystkich?
  • Czy klient może łatwo porównać warianty (tabela porównawcza, rekomendacja, najczęściej wybierane) bez konieczności rozmowy?
  • Czy publikowane warunki handlowe i prawne są realne czy to tylko wstęp do negocjacji?
  • Czy da się wprowadzić gotowe wzory dokumentów (umowy, formularze zamówienia, itd.) aby ograniczyć iteracje z działem zakupów lub prawnym po stronie klienta?
  • Czy polityka rabatowa jest przewidywalna i czytelna (mniej uznaniowości, więcej reguł)?
  • Jak identyfikować miejsca, w których klient najczęściej „utyka” (najczęstsze pytania, błędy konfiguracji, brakujące dane) by móc jest potem usprawnić?
  • Czy mierzony jest wysiłek w zakupie (np. liczba interakcji, liczba iteracji oferty, czas do decyzji) i czy jest cel redukcji?
  • Czy badasz jak klienci oceniają łatwość zakupu (np. w badaniu satysfakcji lub analizie win/loss)?
  • Czy da się ograniczyć zależność od pojedynczych osób (np. handlowiec/ekspert) przez lepsze materiały, narzędzia i standaryzację?
  • Czy klient może rozpocząć od małego, bez ryzyka (pilot, trial, pakiet startowy), a dopiero potem skalować?

* * *

W B2B sprzedaż doradcza bywa dla klientów realną wartością ale częściej niestety okazuje tylko protezą dla braków w informacji o produkcie i procesie sprzedaży. Wtedy zamiast ułatwiać zakup i dawać wartość, staje się dodatkową barierą na drodze do zakupu.

Mam nadzieję, że ten artykuł skłoni Cię do refleksji, jakim doświadczeniem dla Twoich klientów jest zakup w Twojej firmie.

Jeśli natomiast masz za sobą doświadczenie bycia kupującym w B2B i pamiętasz sytuacje, w których źle pojęte „doradztwo” wydłużało proces, mnożyło spotkania albo utrudniało Ci zakup, to podziel się tym w komentarzu: co dokładnie było najbardziej frustrujące i co sprzedawca lub firma mogłaby zrobić, żeby zakup był po prost łatwiejszy.

Wpisz swój adres e-mail, aby subskrybować tego bloga i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach pocztą e-mail.

Czy warto mówić o wadach i problemach rozwiązania?

Problemy wady i ograniczenia produktu b2b

To niby oczywiste, że nie ma uniwersalnych produktów ani usług idealnie pasujących do każdej sytuacji. Zawsze są one pewnego rodzaju kompromisem wynikającym z technologii, czasu, zasobów, itp.

Nie istnieje idealny system CRM ani Marketing Automation – w jednych okolicznościach każdy z nich może być tym idealnym, w innych wręcz przeciwnie, może być nietrafionym wyborem. Podobnie nie istnieje idealna maszyna produkcyjna – to, która będzie najlepszym wyborem zależy od konkretnych wymagań i scenariuszy jej eksploatacji. Nie istnieją również usługi, które idealnie sprawdzą się w każdej sytuacji.

W powszechnej opinii najważniejszą rolą skutecznego marketingu jest podkreślanie zalet i przewag oferowanego rozwiązania, produktu lub usługi – to przecież dzięki tym zaletom ma on szansę zostać wybrany przez klienta. A wady i ograniczenia? O nich lepiej nie wspominać…

Czy propozycja wartości wystarczy?

W B2B zakup produktu, usługi czy rozwiązania jest tak naprawdę sposobem na rozwiązanie problemu biznesowego (zakup systemu CRM jest rozwiązaniem problemu zarządzania danymi o klientach, zakup nowej maszyny na linii produkcyjnej rozwiązuje problem jej zbyt małej wydajności, zakup szkolenia ma rozwiązać problem niskiej efektywności pracowników, itd., itd.). Decyzja o tym, czy dokonać zakupu to jak zważanie na szali dwóch stron. Z jednej: istniejące status quo, i wiążące się z nim problemy, z drugiej: produkt lub usługa, które przynosi obietnicę ich rozwiązania. O ile wartość wynikająca z zakupu jest większa niż jego całkowity koszt – decyzja staje się oczywista. To właśnie dlatego tak istotne w sprzedaży i marketingu B2B jest umiejętne przestawienie propozycji wartości, szczególnie w kontekście sytuacji w jakiej znajduje się kupujący.

Ale propozycja wartości to nie wszystko. Decyzja zakupowa w B2B nie jest jedynie analizą kosztów i zysków, które można mniej czy bardziej precyzyjnie skwantyfikować. Z decyzją o zakupie – z czego doskonale zdaje sobie sprawę każdy kupujący – wiąże się jeszcze jedna element: ryzyko. Ryzyko podjęcia błędnej decyzji, ryzyko niedoszacowania kosztów, ryzyko wynikające z nieprzewidzianych, negatywnych skutków zmian obecnego (może nie optymalnego, ale za to dobrze znanego) status quo lub wiele, wiele innych możliwych ryzyk.

Kupujący zanim podejmie decyzję o ewentualnym zakupie musi zrobić więc coś jeszcze trudniejszego od porównania kosztów i zysków: przeprowadzić analizę ryzyka. Innymi słowy zważyć czy potencjalna korzyść, nawet jeśli wydaje się ona bardzo atrakcyjna, nie jest przypadkiem obaczona zbyt wysokim ryzykiem. Tyle tylko, że ocena ryzyka jest możliwa wyłącznie gdy mamy w ogóle świadomość jego istnienia oraz tego, jakie czynniki na to ryzyko wpływają. Tylko wtedy możliwe jest podjęcie lub zaplanowanie działań by owe ryzyko zminimalizować.

Niewątpliwie czynnikami wpływającymi na ryzyko zakupu są ograniczenia oraz wady rozważanego rozwiązania. Stąd oczywistym jest, że kupujący będą starali się je zrozumieć. Jak można zaadresować te oczekiwania? Istnieją tylko dwie możliwości: Można je zignorować i przemilczeć albo otwarcie o nich informować.

Bardzo kuszącą (i chyba przez wiele firm preferowaną) wydaje się opcja pierwsza, polegająca na nie informowaniu o ograniczeniach oferowanego rozwiązania i skupieniu się komunikacji jedynie na jego zaletach. W końcu klient kupuje produkt lub usługę ze względu na ich zalety i korzyści z nich wynikające – a nie ze względu na wady i ograniczenia, prawda? Oczywiście tak, tyle że – jak wskazywałem wcześniej – te zalety i korzyści są konfrontowane przez kupującego z kosztami oraz ryzykami. Brak informacji na temat kosztów lub ryzyk uniemożliwia dokonanie tego porównania, a skoro ryzyko jest niewiadome (a więc być może jest bardzo duże) to prawdopodobną konkluzją w tej sytuacji jest brak decyzji o zakupie.

Dla kupującego tylko jedna rzecz jest trudniejsza do zaakceptowania niż wady i ograniczenia rozważanego rozwiązania B2B: Brak informacji wadach i ograniczeniach.

Brak informacji o ograniczaniach i wadach oferowanego rozwiązania może być jeszcze większą przeszkodą w podjęciu decyzji o jego zakupie zakupie niż świadomość ich istnienia. Innymi słowy dokładne poinformowanie i uświadomienie kupującego jak może wyglądać „czarny scenariusz”, co w najgorszym razie może „pójść nie tak” może – paradoksalnie – obniżyć jego obawy przed zakupem.

Skoro informacje o wadach lub ograniczeniach rozważanego rozwiązania jest dla kupujących tak istotna, że bez nich trudno im podjąć decyzję o zakupie, oczywistą konsekwencją tego faktu będzie to, że będą oni tych informacji aktywnie poszukiwać. Ukrywanie informacji na temat ograniczeń i wad jest przeciw-skuteczne, bo:

  • albo się uda się skutecznie utrudnić kupującym dostęp do tych informacji – wtedy spada prawdopodobieństwo zakupu gdyż uniemożliwienie przeprowadzania analizy ryzyka oznacza, że trudno podjąć decyzję obaczoną nieznanym ryzykiem.
  • albo kupujący (skoro jest to ważna dla nich informacja) dotrą do nich tak czy inaczej, tyle tylko, że będą to źródła, które nie koniecznie są nam życzliwe i obiektywne, np: konkurenci przestawiający swoje rozwiązanie porównując je do naszego, albo niezadowoleni klienci, którzy zazwyczaj są bardziej skłonni do opowiadania o swoich negatywnych doświadczeniach, niż ci zadowoleni.

Tak naprawdę wybór sprowadza się nie do tego, czy potencjalni klienci dowiedzą się wadach i ograniczeniach naszego rozwiązania, ale od kogo i w jaki sposób się o nich dowiedzą.

Zalety otwartej komunikacji

Oczywistą zaletą otwartej komunikacji jest możliwość przedstawienia zalet i wad rozwiązania w odpowiednim kontekście ceny, propozycji wartości czy jego zastosowania w konkretnej sytuacji.

Jeśli negatywną cechą jest jakaś konkretna właściwość rozwiązania to możemy wskazać jakie niesie to dla kupującego konsekwencje –  i te negatywne, i te (jeśli istnieją) pozytywne. To ułatwi mu zrozumienie jak duży (jak mały?) będzie to w jego konkretnej sytuacji problem, a wiec umożliwi szacowanie ryzyka związanego z zakupem.

Przykład 1: Wadą rozwiązania jest, że jest bardzo proste – Przede wszystkim należy przedstawić co to tak na prawdę oznacza „bardzo proste” w przypadku naszego rozwiązania tak aby kupujący mógł odnieść to do swoich wymagań (może się przecież okazać, że jest w jego przypadku zupełnie wystarczający zakres). Konsekwencja negatywna dla kupującego jest niewielka możliwość zmian lub konfiguracji. Natomiast jako konsekwencję pozytywną można wskazać niszy koszt obsługi, brak potrzeby szkoleń, szybkość instalacji itp.

Przykład 2: Wadą produktu jest niska trwałość – Przede wszystkim należy przedstawić i skwantyfikować ową trwałość, tak aby kupujący mógł odnieść do swoich wymagań (może się okazać, że w jego zastosowaniu ta trwałość jest zupełnie wystarczająca). Negatywną konsekwencją dla kupującego jest potrzeba częstej wymiany produktu. Natomiast jako konsekwencję pozytywną można wskazać niską cenę, która (nawet uwzględniając niższą trwałość) powoduje, że wartość produktu wciąż jest bardzo atrakcyjna.

Przykład 3: Wadą rozwiązania jest niska uniwersalność – Przede wszystkim należy przedstawić ta uniwersalność oznacza i w jakich zastosowaniach nasze rozwiązanie jest mimo tego idealne (może się okazać, że to właśnie to zastosowanie, którego poszukuje kupujący), kiedy tylko adekwatne, a kiedy nie będzie dobrze funkcjonowało.

Przykład 4:  Negatywną cechą rozwiązania jest wysoka cena – Przede wszystkim należy przedstawić cenę w kontekście propozycji wartości naszego rozwiązania. Można zestawić ją konkurencyjnymi, tańszymi rozwiązaniami oraz uwypuklić jej przewagi. Można również porównać z droższymi rozwiązani (które mogą być bardziej zaawansowane, rozbudowane, popularne itp) i położyć nacisk na wyższą wartość dla kupującego.

Przykład 5: Cena naszego rozwiązania może być bardzo trudna do określenia  – Być może ryzykiem dla kupującego jest to, że nie może odnieść się do konkretnej ceny a więc nie może określić wartości rozwiązania. Oczywiście najprościej po prostu przedstawić cennik. Jeśli to nie jest możliwe (gdyż np. nasze rozwiązanie jest bardzo mocno dostosowywane do wymagań konkretnego klienta), można przynajmniej wymienić od jakich czynników zależy cena rozwiązania, tak aby kupujący mógł określić chociaż rząd jej wielkości.

To oczywiście tylko ogólne przykłady ale jestem przekonany, że bardzo szczegółową listą obiekcji dot. oferowanego przez Twoją firmę rozwiązania dysponują sprzedawcy. Na pewno odpowiadali setki razy na podobne pytania klientów i wiedzą, które argumenty trafnie te obiekcje adresują. Wystarczy prawdopodobnie z nimi tylko porozmawiać.

Kto powinien odpowiadać na pytania dot. wad i ograniczeń?

No właśnie! Skoro sprzedawcy mają wiedzę i doświadczenie jak rozmawiać z klientami na temat ich obiekcji, to czy nie wystarczy przekierować do nich kupujących? W końcu rolą sprzedawców jest m. in. odpowiadanie na pytania klientów, prawda?

Tak, oczywiście sprzedawcy prawdopodobnie są w stanie najlepiej odpowiedzieć na te pytania a w dodatku – rozmawiając z kupującym – mogą dokładnie zrozumieć kontekst całej sytuacji i zwrócić uwagę na te cechy naszego rozwiązania, które są najistotniejsze. Jednak ograniczenie tego typu informacji wyłącznie do rozmów ze sprzedawcami może być błędem. Dlaczego?

Pamiętajmy, że znaczną część procesu zakupowego kupujący realizują samodzielnie na podstawie dostępnych informacji. Często więc analiza problemu problemu biznesowego, wyboru metody rozwiązania tego problemu oraz identyfikacja odpowiednich dostawców robione są całkowicie wewnętrznie, bez kontaktu z nimi.

Kupujący B2B większość czasu spędzają samodzielnie poszukując informacji (Źródło: Gartner)

Może więc zdarzyć się tak, że kupujący będą próbowali odpowiadać na pytania dotyczących ograniczeń wad i ryzyk samodzielnie i… samodzielnie zdyskwalifikują nasze rozwiązanie. W takiej sytuacji nasz sprzedawca – choćby posiadał najlepszą wiedzę nt. rozwiązania, i choćby był wyekwipowany najlepsze argumenty pozwalające „obronić” jego wady i ograniczenia – to wszystko to na nic, bo do kontaktu z nim w ogóle nie dojdzie.

Remedium na to jest oczywiście publikacja treści wsparcia sprzedaży, które w sposób szczegółowy i wyczerpująca zaadresują obiekcje dotyczące wad i ograniczeń oferowanego rozwiązania.

Wiarygodność sprzedawców

Istnieje jeszcze jeden powód, dla którego publikacja takich treści wsparcia sprzedaży może być dobrym pomysłem.

Niewątpliwie olbrzymim problemem, z jakim zmagają się sprzedawcy w kontaktach z klientami jest ograniczone zaufanie tych drugich do tych pierwszych. Kupujący nie są naiwni i zdają sobie sprawę, że „nikt ci tyle nie da, co sprzedawca ci obieca (by zgarnąć premię za sprzedaż)”. Są świadomi, że od tego, czy sprzedawcom uda im się rozwiązania sprzedać (wcisnąć?, zależy ich płaca (nota bene: być może to jest kolejny argument za tym, by wreszcie skończyć w prowizyjnym wynagradzaniem sprzedawców?).

Kupujący nie ufają sprzedawcom: Wady i problemy rozwiązań B2B a zaufanie do sprzedawców

Źródło: „State of Sales 2021”, LinkedIn

Wady i problemy rozwiązań B2B a zaufanie do sprzedawców

Źródło: The 2019 B2B Buying Disconnect Report (TrustRadius)

Wady i problemy rozwiązań B2B a zaufanie do sprzedawców

Źródło: 2024 Trust Survey (PWC)

Z tego samego powodu sprzedawcom bardzo trudno przychodzi „odpuszczenie klienta” i często do samego końca walczą o sprzedaż – nawet jeśli wiedzą, że rozwiązanie nie jest do potrzeb danego klienta skrojone. Stąd klienci bywają podejrzliwi wobec sprzedawców, obawiając się naciągania przez nich faktów lub przedstawiania pół prawdy, byle tylko doprowadzić do sprzedaży.

Otwarta komunikacja ze strony sprzedawców o wadach i ograniczeniach rozwiązania w radykalny sposób podnosi to – często nadwyrężone – zaufanie. W naturalny sposób jesteśmy bardziej skłonni zaufać komuś, kto nie przedstawia jednostronnie oferty jako cudownego rozwiązania (a każdy przytomny kupujący wie, że takich rozwiązań nie ma) ale w sposób rzetelny informuje o wszystkich jego aspektach, także tych potencjalnie negatywnych.

Dodatkowym elementem wzmacniającym zaufanie do słów sprzedawcy potwierdzających ich prawdziwość może być odesłanie do „oficjalnych” treści na temat wad i ograniczeń opublikowanych np. na stronie internetowej firmy.

Czy zniechęcenie klienta może się opłacać?

Do tej pory analizowaliśmy korzyści jakie przynosi otwarte informowanie o wadach i ograniczeniach potencjalnym klientom,  tymczasem – wbrew naturalnym obawom – korzyści może czerpać także firma oferująca owe rozwiązanie.

Korzyść 1: Ograniczenie kosztów sprzedaży – im wcześniej damy szansę klientowi zorientować się, że oferowane rozwiązanie nie jest dla niego optymalne, tym szybciej uwolnimy sprzedawców klientów, którzy i tak prawdopodobnie nie kupią. To szczególnie istotne jeśli ten koszt jest wysoki (wypływa np. z potrzeby odwiedzin klienta, analizy dokumentacji itp).

Korzyść 2: Wyższa satysfakcja klientów – im mniej sprzedamy źle dopasowanych produktów, tym wyższy będzie ogólny poziom satysfakcji naszych klientów. W efekcie zwiększy się ich lojalność, skłonność do dalszych zakupów oraz do rekomendacji naszych rozwiązań.

Korzyść 3: Ograniczenie kosztów obsługi klienta – często konsekwencją doprowadzenia do sprzedaży nieoptymalnego rozwiązania są wysokie koszty obsługi posprzedażnej a w ekstremalnych przypadkach nawet i reklamacji oraz żądania zwrotu kosztów.

Korzyść 4: Wyższa marża – wszystkie powyższe korzyści (ograniczenia kosztów i wyższej satysfakcji klientów) zwiększają szans na uzyskanie wyższej marży. Klienci są skłonni zapłacić więcej za lepiej dopasowane do ich wymagań rozwiązania.

Jak mówić o wadach i ograniczeniach?

Skoro otwarta komunikacja o wadach i ograniczeniach niesie tak wiele korzyści, pozostaje już tylko odpowiedzenie na pytanie jak ową komunikację przygotować. Z pomocą przychodzi nam metodologia „They Ask You Answer” (TAYA), szczegółowo opisana w przez Marcusa Sheridana w jego książce pod tym samym tytułem.

Gorąco zachęcam was do tej lektury, będącej kompleksowym przypisem na to, jak odpowiadać na wszystkie, nawet the najmniej wygodne pytania klientów. Niemniej na potrzeby tego artykułu chciałbym wyliczyć tzw. „wielką piątkę” najważniejszych tematów w każdej komunikacji marketingowej:

  • Grupa 1: Cena i koszty (w tym koszty ukryte) – To pytanie, które pada zawsze, a na które wiele firmy z uporem godnym lepszej sprawy nie daje precyzyjnej odpowiedzi zasłaniając się „tajemnicą handlową” lub stwierdzeniem „to zależy…”. Temat ceny zawiera również dodatkowe koszty „ukryte” wynikające z zakupu lub wdrożenia danego produktu, o których wiele firm wstydliwie woli milczeć. Odpowiedź na to pytanie jest szansą na wytłumaczenie z czego wynika cena, jak ma się ona do wartości, którą produkt przynosi oraz jak uniknąć lub ograniczyć koszty ukryte.
  • Grupa 2: Problemy – Im bardziej skomplikowany produkt tym potencjalnie większe problemy mogą wiązać się z jego zakupem, wdrożeniem i użytkowaniem. Kupujący doskonale zdają sobie sprawę z tej zależności. Otwarta dyskusja o problemach jest szansą edukację jak ich uniknąć – lub w najgorszym razie – jak minimalizować ich skutki.
  • Grupa 3: Porównania – Nawet jeśli kupujący zdecydowany jest na dany produkt lub rozwiązanie, niemal zawsze będzie pytał o porównania wobec konkurencyjnych produktów. Uczciwe (nie stronnicze!) wskazanie wad i zalet własnego produktu jest szansą na uniknięcie sytuacji, gdy co prawda uda się nam sprzedać produkt, niemniej będzie niedopasowany do potrzeb i oczekiwań klienta, co w sposób nieunikniony musi doprowadzić do problemów dla obu stron.
  • Grupa 4: Recenzje (tzw. „Good, Bad and Ugly”): – Dlaczego tak popularni są „influencerzy” recenzujący produkty? Ponieważ kupujący potrzebują i poszukują takich informacji! Dlaczego marki nie mogą samodzielnie (i obiektywnie!) recenzować produktów ze swojej kategorii (w tym także konkurencyjnych!) i być zaufanym doradcą w dobrze rozwiązania? Czyż „znajdujemy najlepsze rozwiązania problemów naszych klientów” nie jest mottem każdej firmy B2B? Jak wiarygodne jest to motto, gdy uszach klientów brzmi ono „znajdujemy najlepsze rozwiązania problemów naszych klientów, ale pod warunkiem, że są to nasze rozwiązania” ?!😂
  • Grupa 5: „Best in class” – to odpowiedź na pytanie o produkt, usługę ale z punktu widzenia konkretnego zastosowania przez klienta. Zamiast wymieniać ich poszczególne cechy, zalety i wady, aby ułatwić wybór kupującemu możemy wskazać, który produkt lub jego wariant będzie najwłaściwszym wyborem w konkretnej sytuacji (np.: Najlepszy CRM dla firmy logistycznej, najlepszy system zarządzania czasem przedstawicieli medycznych, itp.).

Trudne pytania w erze AI

Uważam, że presję by odpowiadać na trudne pytania klientów zwiększy rosnący udział w AI jako narzędzia do poszukiwania informacji, w tym także informacji o rozważanych rozwiązaniach i produktach B2B. Gartner w swoim raporcie przewiduje, że z tego powodu ilość zapytań do tradycyjnych wyszukiwarek spadnie o 25% w ciągu najbliższych dwóch lat.

Co to oznacza dla marketerów? Aby ich treści pojawiły się odpowiedziach generowanych przez AI muszą idealnie odpowiadać na zadane pytania (mówiłem od tym w podcaście Podcast S2E5: Czy marketerzy obstawiają właściwą stronę zakładu o GenAI?). Podobnego zdania są także autorzy raportu Gartnera:

“Companies will need to focus on producing unique content that is useful to customers and prospective customers, (…) content should continue to demonstrate search quality-rater elements such as expertise, experience, authoritativeness and trustworthiness.”

Tymczasem marki wciąż nie chcą odpowiadać na kluczowe dla kupujących pytania:

  • Dlaczego tak drogo?
  • Jakie są całkowite (ukryte) koszty?
  • Jakie są problemy wady i ograniczenia produktu?
  • Jakie ryzyko wiąże się z zakupem?
  • Jak produkt wypada w porównaniu z konkurencją (silne i słabe strony)?

itd.

Zachęcam się do zrobienia testu: Otwórz okienko ChatGPT lub innego chata AI, którym się posługujesz i wpisz następujący prompt:

„Jakie są ryzyka związane z zakupem [tutaj wpisz nazwę twojego produktu lub rozwiązania]?”

Serio, chcesz pozostawić sztucznej inteligencji odpowiedzi na tak ważne pytania Twoich klientów?!

Kto pierwszy przełamie zmowę milczenia?

Dlatego na koniec chciałbym zostawić Cię z pytaniem: Skoro otwarte komunikowanie o cenie, ograniczeniach i wadach jest tak mało popularne, i skoro te informacje są tak poszukiwane przez  kupujących: Który dostawca w Twojej branży pierwszy się przełamie i zdobędzie przewagi zaufania?

Napisz w komentarzu co myślisz.

* * *

Wpisz swój adres e-mail, aby subskrybować tego bloga i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach pocztą e-mail.