„No Bullsh*t Strategy” – czyli marketing nie musi być trudny
4 kwietnia 2026 Dodaj komentarz

Prawda jest bolesna: Olbrzymia większość zarządów firm tak naprawdę w ogóle nie ma żadnej strategii. Albo mylą strategię z aspiracjami twierdząc, że strategia to np. „zdobycie rynku” (co nie jest żadną wskazówką JAK to osiągnąć), albo uprawiają „bullsh*tting” – produkują imponująco brzmiące dokumenty pełne wizji, misji i wartości, które równie dobrze mogłyby opisywać każdą inną firmę w branży. Strategia, która pasuje do wszystkich, jest strategią dla nikogo.
Dlatego dziś polecam wam książkę „No Bullsh*t Strategy” Alex’a H. M. Smith’a.
Pułapka strategii „bycia lepszym”
Ale nawet te zarządy, które autentycznie chcą zarządzać strategicznie, myśląc o strategii skupiają się na konkurowaniu z innymi uczestnikami rynku: Chcą być szybsi, tańsi, bardziej innowacyjni, mieć lepszą obsługę klienta, itd. Tymczasem – jak tłumaczy to Alex Smith – jest to strategiczny błąd.
Rynek ma swoją logikę. Gdy firma A wypracowuje jakąś przewagę, firma B ją zauważa i kopiuje. Firma A reaguje, firma B odpowiada. Po kilku rundach tego wyścigu wszyscy gracze wyglądają niemal identycznie – mają te same funkcjonalności, podobne ceny, zbliżoną jakość. Klient nie widzi różnicy. Jedyne co różnicuje? Cena. I zaczyna się licytacja w dół.
I tak dokładnie wygląda codzienność niemal każdej brażny. Wszyscy grają tę samą grę i wszyscy na niej tracą. Smith nazywa to pułapką konwergencji: im bardziej starasz się być „lepszy od konkurencji”, tym bardziej się do niej upodabniasz.
Skuteczna strategia to oddanie pola konkurencji (sic!)
Wyjście z tej pułapki jest kontra-intuicyjne. Zamiast walczyć o pozycję na tym samym polu, należy to pole… opuścić!
Gdy firma celowo odróżnia się od rynkowych standardów – nie tylko zyskuje wyrazistość w oczach klientów, ale przede wszystkim przestaje być celem imitacji. Dlaczego? Bo kopiowanie jej strategii oznaczałoby rezygnację z rynku głównego. Żaden dominujący gracz nie zaryzykuje odcięcia sobie dużego źródła przychodów, żeby gonić za niszą.
Smith ilustruje to wieloma przykładami z książki, ja przytoczę jeden: SothWest Airlines (pionier lotnictwa low-cost) porzucił wszystko, co linie lotnicze uważały za standard – porty lotnicze hub, elastyczne bilety, jedzenie na pokładzie – tworząc model, którego tradycyjni przewoźnicy nie mogli skopiować bez kanalizowania własnego biznesu.
W każdym przypadku kluczowym ruchem nie było dodanie czegoś nowego. Było świadome samoograniczenie pola działania, ograniczenie oferty, skupienie zasobów i wysiłków na ograniczonym obszarze.
Paradoks przewagi małego gracza
To jednak z najciekawszych obserwacji. Wydawałoby się, że skupienie się na małym segmencie rynku to strategia z definicji ograniczająca wzrost. Tymczasem rzeczywistość jest odwrotna!
Małe pole bez konkurencji daje wysoką rentowność. Duże pole z ostrą rywalizacją generuje marże cienkie jak ostrze brzytwy. A paradoksalnie wręcz firmy, które wybierają niszę i bronią jej konsekwentnie, często wyrastają w gigantów – właśnie dlatego, że przez długi czas rozwijały się bez presji cenowej, budowały lojalne społeczności i reinwestowały zyski.
To właśnie jest strukturalna przewaga małych firm. Duży gracz nie może łatwo zawęzić swojego rynku, bo ma akcjonariuszy, działy sprzedaży ustawione na maksymalny wolumen, procesy zoptymalizowane pod skalę. Małej firmie o wiele łatwiej powiedzieć: „Ten segment nie jest dla nas” i zbudować coś wyjątkowego dla pozostałych. Walka małej firmy o cały rynek to samobójstwo. Skupienie się na fragmencie, którego nikt nie chce bronić, to może być fundament wieloletniego sukcesu.
Aby nie powielać przykładów z książki (mam nadzieję, że je sami przeczytacie) wystarczy się rozejrzeć, żeby zorientować się, że strategia „najpierw wąska nisza, potem skala” działa także w Polsce: InPost, wyrósł z niszy automatów paczkowych. Allegro, zaczynało jako serwis aukcyjny dla osób prywatnych. Shoper, zaczynał od oprogramowania dla sklepów internetowych. Dziś InPost opisuje się jako lider nowoczesnych usług logistycznych, Allegro jest najpopularniejszą platformą zakupową w Polsce, a Shoper liderem rozwiązań e-commerce w Polsce. To wszystko na starcie były rozwiązywania ze znacznie węższymi niż „obsłużyć wszystkich”, i właśnie to dało im czas na zbudowanie przewagi.
Jak znaleźć wolne pole rynkowe?
Smith proponuje oczywiście sposoby na identyfikację przestrzeni wolnej od konkurencji:
- Mapowanie kompromisów branżowych – Każda branża ma zestaw niepisanych zasad: co oferują wszyscy gracze i z czego wszyscy rezygnują. Zadaj pytanie: co klienci chcieliby mieć, a czego nikt im nie daje? Albo odwrotnie: z czego klienci chętnie by zrezygnowali, gdyby mogli dostać coś innego w zamian?
- Analiza „non-customers” – Zamiast skupiać się na obecnych klientach rynku, warto zapytać: kto dziś w ogóle nie korzysta z produktów w tej kategorii i dlaczego? Bariery, które odstraszają tę grupę, mogą wskazywać przestrzeń, w której można zbudować zupełnie inną propozycję wartości.
- Identyfikacja segmentów traktowanych po macoszemu – W każdej branży istnieją klienci, którzy nie pasują do standardowej oferty – są zbyt mali, zbyt wymagający albo mają potrzeby, których mainstream nie chce obsługiwać. Często to właśnie oni są najbardziej lojalni i skłonni płacić premię temu, kto ich w końcu zauważy.
- Szukanie napięć wartości – Co w danej kategorii jest traktowane jako konieczny kompromis? Czy musi być tanim, żeby być dostępnym? Czy musi być skomplikowanym, żeby być profesjonalnym? Odwrócenie tych założeń często wskazuje kierunek niezagospodarowany przez rynek.
- Śledzenie rozczarowania – Negatywne recenzje, frustracje w mediach społecznościowych, skargi klientów – to mapy białych plam. Tam gdzie rynek konsekwentnie zawodzi, leży szansa.
Marketing nie musi być trudny
Formułowanie strategii w sposób proponowany przez autora ma również olbrzymi wpływ na marketing. Gdy firma ma jasno zdefiniowane, różnicujące się od rynku pole działania, marketing staje się… łatwy.
Nie trzeba wymyślać skomplikowanych narracji, budować wielowarstwowych przekazów ani konkurować o uwagę klienta abstrakcyjnymi hasłami. Wystarczy jasno wytłumaczyć: czym różnisz się od innych i dlaczego ta różnica jest wartościowa właśnie dla tego klienta.
Komunikat jest prosty, zrozumiały i – co najważniejsze – prawdziwy i skuteczny. Prawdziwy, bo oparty na realnym wyborze strategicznym, a nie na marketingowym myśleniu życzeniowym.
Strategia i rola marki
Szczególnie ciekawa wydaje mi się też rola marki, która w tym ujęciu pełni dwie role w różnych cyklach życia firmy:
- Na początku tłumaczy wartość: jestem inny, oto dlaczego to dobrze dla ciebie.
- Z czasem, gdy pojawiają się naśladowcy – staje się fosą: suma skojarzeń, lojalności i rozpoznawalności, które nowi gracze muszą mozolnie budować od zera.
To właśnie dlatego skopiowanie modelu lub wejście nowego konkurenta oferującego podobny produktu jest trudne, gdy na rynku jest już silna i rozpoznawalna marka. Przykład: nieudana próba przejęcia rynku Allegro przez globalnego eBay.com – bo marka oprócz produktu, to lata nabudowanego zaufania.
Strategia musi być prosta
Równie istotna jak treść strategii okazuje się też jej forma. Strategia, która nie jest rozumiana przez pracowników, de facto nie istnieje. Możesz mieć najpiękniej opracowany dokument strategiczny na świecie, ale jeśli handlowiec, programista i kierownik działu obsługi klienta nie wiedzą, czego unikać i na czym się skupić, decyzje i tak będą podejmowane intuicyjnie. I nie będą zgodne ze strategią.
Problem ten dobitnie unaocznia badania MIT Sloan Business Review:

Większość pracowników (w tym połowa zarządów ) nie potrafi wymienić strategicznych priorytetów własnej firmy!
Źródło: MIT Sloan Business Review.
Ale konsekwencje są głębsze niż tylko niespójne decyzje.
Ludzie, którzy nie rozumieją po co coś robią, nie są w stanie twórczo współuczestniczyć w realizacji celów. Oni zamiast rozwiązywać problemy jedynie wykonują polecenia. Kierownictwo próbując nadać kierunek zaczyna kontrolować każdy krok, bo nie ufa, że zespół sam znajdzie właściwy kierunek (bo jak niby miałby to zrobić?!). Zespół z kolei przestaje przejmować inicjatywę, bo i tak wszystko wraca do szefa. Koło się zamyka: brak strategii rodzi mikromanagement, mikromanagement rodzi frustrację, frustracja rodzi rotację.
Prostota strategii nie jest więc estetycznym wyborem. Jest warunkiem koniecznym jej działania.
Inne książki: „Błękitny ocean” oraz „Playing to Win”
Trudno czytając „No Bullsh*t Strategy” nie pomyśleć o innej słynnej książce: „Strategia błękitnego oceanu”. Obie mają wspólną wizję: zamiast rywalizować na zatłoczonym rynku (czerwony ocean), szukaj przestrzeni bez konkurencji (błękitny ocean).
„Strategia błękitnego oceanu” w moim odczuciu stawia na rozbudowany, akademicki aparat analityczny, podczas gdy książka Smitha jest zdecydowanie bardziej pragmatyczna i zdroworozsądkowa. Jego podejście jest bliższe praktykującemu przedsiębiorcy niż konsultantowi strategicznemu. W stylu Alex Smith bardzo przypomina mi Marcusa Sheridana, autora książki „They Ask You Answer„, która również gorąco wam polecam.
Siłą rzeczy porównuję też „No Bullsh*t Strategy” z polecaną niedawno na blogu książką „Playing to Win”. Obie mają wspólną tezę: strategia to przede wszystkim wybory, a ich unikanie jest największym błędem organizacji. Ale dla mnie, jako marketera, największą wartością „Playing to Win” jest coś innego – strategiczna kaskada, która ma moim zdaniem olbrzymią wartość dla marketera. Kaskada wymusza rozmowę: czy nasze zasoby, budżet, kompetencje, czas są w ogóle adekwatne do wybranej strategii? Marketer, który potrafi posłużyć się kaskadą, może wyjść z roli „działu od reklam” i wejść do rozmowy o wdrożeniu na poziomie zarządu.
„Playing to Win” moim zdaniem to lepsza odpowiedź na pytanie: jak wygrać grę, którą już postanowiłeś rozegrać? „No Bullsh*t Strategy” to dla mnie pytanie wcześniej: w jaką grę w ogóle warto wejść?
Uważam, że obie książki są warte przeczytania, że razem dadzą pełniejszy obraz niż każda z osobna.
Gorąco polecam!
„No Bullsh*t Strategy: A Founder’s Guide to Gaining Competitive Advantage with a Strategy That Actually Works”, Alex M. H. Smith:
Kup książkę na Amazon




















































