Podcast odc. 15: Social Selling i LinkedIn Sales Navigator

Social Selling i Linkedin Sales Navigator - Piotr Mroziński

LinkedIn to z pewnością najważniejsze medium społecznościowe dla marketingowców B2B. W oczywisty sposób powiązanie informacji o osobach wraz informacjami o firmach, w których pracują, o stanowiskach, o ich zainteresowaniach i interakcjach z merytorycznymi treściami zamieszczanymi na LinkedIn tworzy idealne środowisko dla działań marketingu B2B.

Dlatego też model biznesowy LinkedIn oparty jest m.in. o sprzedaż nam, marketerom B2B narzędzi wspomagających nas w dotarciu i skutecznym zaangażowaniu naszej grupy docelowej – czyli właśnie użytkowników LinkedIn. LinkedIn zresztą stale poszerza tę ofertę. Tutaj znajdziesz osobny artykuł podsumowujący dostępne obecnie na LinkedIn narzędzia.

Natomiast dziś – wspólnie z Wiktorem Łyczko – chcielibyśmy porozmawiać z gościem naszego podcastu o narzędziu, które na pierwszy rzut oka (przynajmniej w moim odczuciu) nie jest przeznaczone dla marketerów – czyli o LinkedIn Sales Navigator. A gościem tym jest: Piotr Mroziński, LinkedIn Evangelist / Emerging Markets Rainmaker.

Zapraszam do wysłuchania rozmowy:

Pobierz: plik MP3 (29,4 MB, długość 43:28)

Możesz subskrybować na swój telefon, odtwarzacz MP3 lub komputer:

Muzyka w podcaście pochodzi z: http://www.bensound.com

* * *

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Reklama i inne przydatne narzędzia na LinkedIn

linkedin reklama narzedzia

LinkedIn, czyli największa społecznościowa sieć, która stawia w centrum zawodowy aspekt swoich użytkowników jest – niemal z definicji – najważniejszym kanałem społecznościowym dla marketerów B2B. Marketerzy (obok osób zajmujących się rekrutacją) są z kolei najważniejszym źródłem przychodu LinkedIn’a, którego obecny właściciel – Microsoft – po wyłożeniu ponad 20 miliardów dolarów tak bardzo potrzebuje. Wynikają z tego dwie wiadomości: zła – wiele pieniędzy z naszych budżetów popłynie, aby uczynić inwestycję Microsoftu opłacalną; dobra – LinkedIn będzie bardzo się starał uczynić swój portal dla nas, marketingowców bardzo przydatnym (choć płatnym) narzędziem.

Właściwie już obecnie oferta LinkedIn’a jest bardzo obszerna, dlatego pokusiłem się o krótki przegląd obecnie istniejących narzędzi reklamowych i marketingowych.

Rodzaje reklamy na LinkedIn

LinkedIn oferuje kilka formatów reklamowych na swoim portalu. Do niedawna były one dostępne dla wyłącznie dla największych reklamodawców za pośrednictwem agencji, jednak w zeszłym roku LinkedIn udostępnił marketerom na polskim rynku self-service.

Obecnie każdy, niezależnie od posiadanego budżetu może samodzielnie, posługując się kartą kredytową przeprowadzić kampanię reklamową wykorzystując następujące trzy formy reklamowe:

  • Reklama tekstowa na portalu LinkedIn – to prosta reklama display’owa, którą możesz wyświetlić na portalu (to te reklamy, które pojawiają się w boksie po prawej stronie oraz tuż pod belką menu na górze strony).
  • Reklama w formie sponsorowanego statusu firmowego – to sposób, aby pokazać status update Twojej strony firmowej dowolnie wybranej grupy docelowej, a nie tylko tym, którzy śledzą jej profil.
  • Reklama w formie Linkedin InMail – możesz wysłać InMail (bezpośrednią wiadomość do skrzynki użytkownika LinkedIn’a) do dowolnie wybranej grupy docelowej.

Wszystkie powyższe formy reklamy umożliwiają precyzyjne i wygodne targetowanie po informacjach zawartych w profilu użytkowników takich jak branża, stanowisko, tytuł, lokalizacja, umiejętności, uczestnictwo w grupach i wiele, wiele innych.

Dla marketerów z większymi budżetami i szukających formatu o większym zasięgu LinkedIn umożliwia (już nie w modelu self-service):

  • Programatyczną reklamę display – to bardziej zaawansowane narzędzie pozwalające na precyzyjny wyświetlenie reklamy nie tylko w oparciu o dane LinkedIn ale także dane zewnętrzne.
  • Dynamiczne reklamy – to bardziej zaawansowane forma reklamy display’owej, która umożliwia personalizację jej treści, np. używając w danych z profilu użytkownika (np. imię, stanowisko, zdjęcie itd).

Pełen opis oraz wszystkie niezbędne informacje znajdziesz na stronie LinkedIn’a dla reklamodawców.

Narzędzia marketingowe LinkedIn

Reklama to nie wszystko, co oferuje LinkedIn. Oczywiście, możesz prowadzić profil swojej firmy (zobacz całkiem pomocny micro-site), oraz tworzyć grupy, w celu moderowania dyskusji z osobami, które są w kręgu twoich zainteresowań. Ale przede wszystkich chciałbym wspomnieć o:

  • LinkedIn Pulse – to możliwość publikacji całych artykułów (a nie jedynie linków do nich) przez użytkowników LinkedIn bezpośrednio na ich profilu. To może być pomocne narzędzie, jeśli chcesz użyć wizerunku rozpoznawalnego eksperta w swojej strategii marketingowej. Musisz jednak pamiętać, że publikując treści na LinkedIn, a nie na własnej stronie, nigdy tak na prawdę nie masz nad nimi kontroli ani nie masz bezpośredniego dostępu do danych o subskrybentach. O rozterkach, czy wykorzystywać LinkedIn do publikacji treści pisałem tutaj.
  • Slideshare – czyli „youtube dla prezentacji” to jeszcze jedna forma publikacji treści. Choć formalnie to wciąż osobny serwis, to może być powiązany z profilem firmowym lub osobistym. Zobacz tutaj.
  • LinkedIn Learning – czyli dawny serwis Lynda.com to możliwość publikacji kursów i szkoleń on-line. Szkolenia to świetny format content marketingowy, choć znów można mieć wątpliwości, czy powierzenie swojej cennej treści platformie, której się nie kontroluje to zawsze dobry pomysł. Więcej znajdziesz tutaj.
  • LinkedIn Elevate – czyli narzędzie LinkedIn’a do employees advocacy. O co chodzi? Czy zastanawiałeś się, jaki zasięg informacji mógłbyś osiągnąć gdyby status update zamieszczony na profilu Twojej firmy, gdyby udostępnili go jej wszyscy pracownicy? Do tego właśnie służy LinkedIn Elevate, który umożliwia automatyczną dystrybucję treści do pracowników firmy i ułatwia dzielenie się nimi (między innymi za pomocą wygodnej apki). Szczegóły tutaj.

LinkedIn Sales Navigator

Pomimo, że LinkedIn Sales Navigator jest narzędziem przeznaczonym dla sprzedawców, może być też być on elementem pomocnym również dla marketingu.

Wyobraź sobie, że Twój stream informacji na LinkedIn zawiera nie informacje nt. Twojej sieci kontaktów, ale o osobach, które są istotne dla Ciebie jako potencjalni klienci. To właśnie LinkedIn Sales Navigator,  umożliwia on wyszukanie, śledzenie oraz interakcję (np. poprzez włączenie się do dyskusji) z osobami, które uważasz za kluczowe.

O tym,  jak wykorzystać sprzedawców jako „mikro-marketerów”, którzy dystrybuują treści marketingowe opowiada Piotr Mroziński z LinedIn w 15. odcinku podkastu „Rozmowy B2B”.

* * *

To jest stan na początku roku 2017, ale LinkedIn zapowiada, że oferta ta – jeszcze w tym roku – znacznie się poszerzy. Obejrzyj wideo dotyczące tych zapowiedzi.

* * *

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Podcast odc. 11: Media społecznościowe stają się po prostu płatnym kanałem promocji

Podcast: Media społecznościowe stają się po prostu płatnym kanałem promocji

Tematem świątecznego wydania „Rozmów B2B” jest rola mediów społecznościowych w komunikacji B2B, dlaczego ewoluują one nieuchronnie w kierunku płatnego kanału dystrybucji i co to oznacza dla maketerów  B2B.

Spis treści i linki do omawianych materiałów:

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy oraz życzymy wesołych świąt!

Igor i Wiktor

Pobierz: plik MP3 (21,1 MB, długość 28:50)

Możesz subskrybować na swój telefon, odtwarzacz MP3 lub komputer:

Muzyka w podcaście pochodzi z: http://www.bensound.com

* * *

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Social media – darmowy lunch właśnie się skończył…

Media społecznosciowe koniec darmowego lunch

Ilustracja wygenerowana przez www.keepcalm-o-matic.co.uk

Eksplozja mediów społecznościowych w drugiej połowie ubiegłej dekady zmieniła cały paradygmat komunikacji nie tylko w internecie ale komunikacji w ogóle. Oto praktycznie każdy ma szanse publikować i zabierać głos. Media społecznościowe uczyniły komunikację w internecie prawdziwie demokratyczną.

Portale społecznościowe roztoczyły przed firmami fantastyczną wizję budowania w oparciu o nie swoich własnych, zaangażowanych społeczności, z którymi będą miały łatwy i bezpośredni kontakt. Jedyne, co firma musiała zrobić to nakłonić swoich klientów aby zostali ich followerami / fanami / kontaktami.

I wiele firm podążyło tą drogą inwestując czas i pieniądze aby gromadzić swoich wiernych fanów na swoich profilach i fanpejdżach. Pojawiły się nawet głosy, że to koniec WWW jakiego znamy, bo wystarczy założyć darmowy profil aby komunikować się ze swoimi klientami.

Ale ta idylla nie mogła trwać wiecznie…

Płać albo spadaj

Pierwszy moment otrzeźwienia nadszedł na początku roku 2014 kiedy okazało się, że tylko niewielki procent fanów, których zdobycie wymagało tyle wysiłku i pieniędzy (często także w postaci reklam) widzi zamieszczane na nim wiadomości (zobacz wyniki badania Oglivy Interactive). No chyba, że właściciel fanpejdża zapłaci za kolejną reklamę ;-).

No tak – pocieszali się marketingowcy – ale Facebook jest specyficzny, tam zawsze był EdgeRank (algorytm, który decyduje co wyświetlić a co ukryć w strumieniu informacji). Są przecież inne portale.

Dziś zobaczyłem wiadomość, której się od dłuższego czasu spodziewałem – Twitter pracuje nad własnym algorytmem, który w trosce o wygodę swoich użytkowników wybierze dla nich „najbardziej relewantne” tweety (do tej pory wyświetla informacje od wszystkich obserwowanych osób). Podejrzewam, że zawsze będzie można zapłacić za pełne dotarcie ;-).

Możesz spytać, po co to całe zamieszanie skoro Twitter w Polsce to i tak bardzo niszowy serwis. Oczywiście masz rację. Ale moim zdaniem, ta sytuacja jasno pokazuje, kto dyktuje warunki gry. Nigdy nie masz pewności czy w pewnym momencie za dotarcie do grupy, którą zgromadziłeś na portalu nie będziesz musiał płacić.

Najważniejsza lekcja: buduj własne audytorium

Najważniejszy wniosek płynący to taki, że firmy nie mogą polegać wyłącznie na zewnętrznych kanałach komunikacji. Dotyczy to zarówno komunikacji w Internecie i mediów społecznościowych (o których mowa), ale również wszystkich mediów ogóle.

Równie niebezpieczne jak uzależnienie się od Facebooka czy Twittera jest również uzależnienie od np. dziennikarzy i gazet, które mogą zdominować sposób w jaki docierasz do klientów albo reklamy.

Jedynym wyjściem z sytuacji jest samodzielna dystrybucja poprzez (najczęściej) Internet. I tak właśnie rozumiem hasło „marki powinny działać jak wydawcy” – po pierwsze marki powinny produkować wartościową dla swojej grupy docelowej treść, a po drugie posiadać własne drogi dystrybucji i własnych czytelników. Rewolucja internetowa obniżyła koszty publikacji właściwie od zera, więc jest to strategia komunikacyjna dostępna właściwie dla wszystkich.

Dlatego inwestuj we własny kanał komunikacji – Niezależnie, co publikujesz w jaki sposób promujesz swoje wartościowe treści zawsze ostatecznym celem powinno być budowanie własnego audytorium i własnej bazy marketingowej. Listy subkrybentów, bazy czytelników newslettera czy czytelników bloga nikt odebrać ci nie może.

Eksperci wiele ryzykują

Dotyczy to nie tylko samych marek ale także ekspertów, którzy często korzystają z mediów społecznościowych jako JEDYNEGO kanału (sic!) rozsyłania informacji. Takie zmiany mogą szybko położyć kres ich komunikacji lub zmusić do sięgnięcia do portfela. Dlatego jeśli poważnie i długookresowo myślisz o budowaniu swojej pozycji, załóż swoją własną stronę, np. blog ekspercki.

Media społecznościowe wciąż istotne?

Czy to wszystko oznacza, że masz porzucić swoje działania w mediach społecznościowych? Niewątpliwie wciąż ważną funkcją mediów społecznościowych pozostanie organiczne rozprzestrzenianie (polecanie, komentowanie i dzielenie się informacjami), dlatego wciąż warto produkować treści z myślą o mediach społecznościowych. Na pewno media społecznościowe mogą być też efektywną platformą reklamową.

Jednak znaczenie profili firmowych (fanpejdzy) moim zdaniem spadnie. Moim zdaniem powinieneś się zastanowić, czy nie lepiej przekierować zasoby na produkcję wartościowej treści, która pomoże zbudować ci własne audytorium na swojej własnej stronie.

* * *

A jak zmieni wasze podejście do mediów społecznościowych fakt, że za obecność w tym mediach trzeba będzie płacić?

Z sieci

Z Sieci: Nowości dot. Marketingu B2BWiadomości (luźno) powiązane z zagadnieniem komunikacji marketingowej B2B:

Raporty, badania i publikacje:

  • Wyzwania CMO 2014 – czyli publikacja Microsoft, IAB oraz Infotarget w formie wywiadów z polskimi szefami marketingu o wyzwaniach, które stoją przed nimi. Ciekawa jest wypowiedź Michała Panowicza z mBanku „Big Data? Mało osób i instytucji rozumie ten obszar, a jeszcze mniej robi”, która studzi trochę nazbyt optymistyczny, moim zdaniem, obraz.
  • Content Marketing Institute publikuje raport „2014 Budgets, Benchmarks, and Trends—North America„, który opisuje jak największe firmy w USA radzą sobie z content marketingiem.
  • Marketing Automation Software BuyerView 2014 – Podstawowym powodem wdrożenia Marketing Automation jest poprawa zarządzania leadami.
  • Badanie IDC pt.: 2014 Tech Marketing Barometer Study – CMOs mają powody do optymizmu – ich budżety rosną, natomiast jeszcze wiele jest do zrobienia, szczególne problemy sprawia integracja kanałów komunikacji oraz content marketing.
  • Raport The Mindset Divide: Spotlight on Content przygotowany przez Millward Brown Digital oraz LinkedIn, który konstatuje, że profesjonaliści też kochają social media, oczywiście te profesjonalne (czytaj: Linkedin).
  • Raport z badania “Stepping up to the challenge: How CMOs can start to close the aspirational gap” przeprowadzonego przez IBM. CMOs mają wciąż problemy aby zintegrować wszystkie kanały komunikacji.
  • Deloitte i ExactTarget w raporcie Bridging the Digital Divide o zmieniającej się roli CMO oraz o szansa jakie przed nim się otwierają.

Inne:

Wydarzenia:

Dwa mocne argumenty by nie publikować na LinkedIn

Jeśli posiadasz profil na Linkedin, to może Cię zainteresować fakt, że ten portal właśnie umożliwił swoim użytkownikom publikację artykułów bezpośrednio na ich profilu.

Dlaczego nie warto tego robić (OK, podaje też argumenty za :-)), piszę przewrotnie w moim pierwszym artykule, do którego przeczytania Cię zapraszam właśnie na Linkedin.

Zapraszam!

 

LinkedIn publishing platform to koniec blogów profesjonalnych?

LinkedIn Publishing Platform

Źródło ilustracji: Flickr (licencja)

Kilka dni temu narzekałem na zmiany na LinkedIn, i wyraziłem przypuszczenie, że może to cześć większych zmian, które szykuje nam ten portal. I rzeczywiście, wygląda na to, że była to przygrywka do ogłoszonej dzisiaj LinkedIn Publishing Platform:

Starting today, LinkedIn is opening up our publishing platform to our members, giving them a powerful new way to build their professional brand. When a member publishes a post on LinkedIn, their original content becomes part of their professional profile, is shared with their trusted network and has the ability to reach the largest group of professionals ever assembled. Now members have the ability to follow other members that are not in their network and build their own group of followers. Members can continue to share their expertise by posting photos, images, videos and their original presentations on SlideShare.

Ryan Roslansky, Linkedin blog

LinkedIn chce Twojego bloga u siebie

O ile dobrze rozumiem opis, ma to być coś w stylu istniejącego „LinkedIn Influencers Program”, który jest zarezerwowany dla wąskiego grona liderów biznesu (cokolwiek to nie oznacza), ale udostępniony dla szerokiego grona użytkowników portalu. Innymi słowy LinkedIn chce Cie nakłonić, abyś nie tylko zamieszczał linki do treści (swoich lub innych) jako status update, ale także dłuższe, wartościowe treści. W zamian oferuje ci dostęp do swoich użytkowników, możliwość komentowania, śledzenia interesujących cię osób, itd. Przypomina Wam to coś? Według mnie to brzmi jak opis bloga 🙂

To oczywiście z punktu widzenia LinkedIn ma głęboki sens: Aby biznes się kręcił, muszą generować u siebie ruch (tym bardziej, że ruch na stronach LinkedIn nie rośnie już tak dynamicznie a nawet spada). Informacje o profilach (LinkedIn’owe CV) są oczywiście pomocne, ale ile razy będziesz oglądał CV Twoich kontaktów? 😉 Najlepszym powodem do odwiedzenia strony LinkedIn jest wartościowa treść – właśnie tym ruchem, chcą nakłonić swoich użytkowników od wypełnienie ich portalu wartościową treścią.

Warto próbować, ale…

A jak wygląda to z Twojego punktu widzenia? Nie będę ukrywał, że perspektywa dotarcia do użytkowników LinkedIn’a (w Polsce to już ponad 1,5 mln) jest baaardzo kusząca, szczególnie jeśli pracujesz w branży B2B trudno przejść obok tego obojętnie. Jeśli pracujesz starasz się budować pozycję rozpoznawalnego eksperta w swojej dziedzinie, jeśli stosujesz content marketing oraz tworzysz wartościową treść to wydaje mi się, że może to być fantastyczne narzędzie do dystrybuowania jej bezpośrednio do sieci Twoich kontaktów biznesowych i okazją do budowania z nimi relacji.

I choć z pewnością będą tacy, którzy będą potrafili tę okazję świetnie wykorzystać ograniczając swoją aktywność wyłącznie do LinkedIn, to moim zdaniem, ryzykowne jest trzymanie wszystkich jajek w jednym koszyku i możesz narazić się na szereg nieprzyjemnych niespodzianek. Nie byłoby dla mnie np. najmniejszym zaskoczeniem, jeśli za czas jakiś LinkedIn powiązałby widoczność Twoich treści z wydatkami na reklamę – podobnie jak uczynił to już Facebook, (nie wspominając o stu innych mniej czy bardziej wyimaginowanych scenariuszach z upadkiem LinkedIn włącznie). Zresztą LinkedIn ma na swoim koncie już podobne wpadki: niedawno przeczytałem horror story gdy ktoś stracił całą listę zapisanych na organizowane spotkanie 48h przed rozpoczęciem, bo LinkedIn właśnie wyłączył funkcjonalność „LinkedIn events”.

Czy zatem chcę cię odwieść od publikowania treści na LinkedIn Publishing Platform? NIE! Wręcz przeciwnie! Namawiam Cię do wypróbowania tej opcji (sam z resztą zamierzam to zrobić). Uważam jednak, że najrozsądniejszą metodą jest skupienie się na budowaniu grupy odbiorców Twoich treści na twoim własnym blogu, stronie WWW (czy jakiejkolwiek innej formy obecności w sieci) nad którą masz kontrolę. A social media są być fantastycznym narzędziem poszerzania kręgu tych odbiorców.

Linkedin status updates gone missing

Dziś post wyjątkowo nie na temat marketingu ale… na temat portalu LinkedIn.com.

Dlaczego?

Być może zauważyliście, że od jakiegoś czasu na LinkedIn.com nie można zobaczyć postów (status updates), które są wpisywane przez ich użytkowników. Wciąż widać na głównym ekranie „strumień” wiadomości od wszystkich, których śledzisz, ale na gdy oglądasz ich profil, to nie widać co ostatnio napisali (co zresztą wywołało emocjonalną reakcję u wielu użytkowników).

Linkedin status updates missing niewidoczne na profilu

Linkedin status updates niewidoczne na profilu

Jest to o tyle dziwne, że to dość podstawowa funkcja większości portali społecznościowych – pokazanie w profilu czym danych użytkownik się dzielił. W przypadku LinkedIn’a wiele osób (w tym ja) traktowało właśnie status updates jako formę pokazania czym się zajmuję. Teraz o ile ktoś nie zauważy zamieszczanej informacji w głównym strumieniu, praktycznie ginie ona bezpowrotnie.

To dziwny ruch także dlatego, że wydawać by się mogło, że Linkedin’owi powinno zależeć aby użytkownicy zamieszczali nowe informacje, bo to generuje ruch (ile razy można obejrzeć czyjś profil 😉 ). Może też to zniechęcić użytkowników zamieszczania treści na LinkedIn i pchnąć w objęcia konkurencji (Google+? Facebook?).

Chcesz budować swój wizerunek w sieci? – Prowadź bloga!

Niezależnie od tych wszystkich dywagacji, czy to zmiana na złe, czy na dobre, czy neutralna i która sieć społecznościowa jest lepsza od której, pokazuje to moim zdaniem jedną ważną sprawę: nie można budować swojego wizerunku wyłącznie w oparciu o media społecznościowe, z jednego prostego powodu – masz kontroli na tą platformą, wszystko może się zmienić, twoje konto może być zamknięte, serwis może upaść lub ze stu innych powodów stracisz kontakt z twoją społecznością. (Przeczytaj też moją polemikę z Erykiem Mistewiczem, który sugeruje, że należy się skupić wyłącznie na Twitterze).

Dlatego warto mieć „coś swojego” – np. bloga – nad którym masz kontrolę i który skupia osoby zainteresowane tym co masz do powiedzenia (zakładam, że jako ekspert coś wartościowego do powiedzenia masz).

A co wy myślicie o zmianach na Linkedin?

Menedżer z blogiem? Jestem ZA!

Dzisiejszy wpis to polemika z przytoczonym powyżej artykułem Eryka Mistewicza., wg którego Twitter jest jedynym sensownym narzędzie budowania relacji w sieci. Aby się nie rozwodzić, przechodzę od razu do rzeczy:

Panie Eryku,

Fundamentalnie nie zgadzam się z tezami w Pana wpisie. Pozwolę sobie skomentować najważniejsze z nich poniżej:

  • Prowadzenie blog jest czasochłonne – Nie jest. Odsyłam do wcześniejszego wpisu, w którym opisuję własne doświadczenia. Dlatego też nie zgadzam się opinią, że menadżer daje tym świadectwo, że „ma za dużo czasu”. A jakie świadectwo daje nie pisząc bloga? Żadnego. Przestaje istnieć w świadomości czytelnika. W najlepszym przypadku zawęża grono osób, w których świadomości w ogóle istnieje.
  • Pisząc bloga, oddaje wiedzę za darmo, bo nic nie jest warta – Nie. Pisząc bloga i demonstruje swoją wiedzę buduję swój obraz eksperta. Dłuższa moja wypowiedź na ten temat w wpisie o tym, że content marketing nie jest oddawaniem wiedzy za darmo.
  • Pozycję buduje się „w realu” a rujnuje „w sieci” – Moim zdaniem pozycję buduje się poprzez demonstrowanie swojej wiedzy i kompetencji, a rujnuje poprzez demonstrowanie głupoty. Sieć faktycznie daje niepomiernie większe dotarcie. I fakt, że jak coś się „palnie” w sieci, to ma szansę się to odbić większym echem. Ale sieć też pozwala dotrzeć do szerszego audytorium, gdy ma się coś rozsądnego do powiedzenia. Z resztą fakt „palnięcia głupoty” jedynie w realu nie daje gwarancji, że informacja do sieci nie trafi 🙂 .
  • Treści w sieci jest i tak jest za dużo a blog tylko zwiększa szum informacyjny – Pojawiają się takie głosy, że z powodu zalewu treści content marketing (w tym blogi) to droga donikąd (np. niedawny wpis Marka Schaefer’a). Do mnie zdecydowanie bardziej trafiają argumenty drugiej strony dyskusji: prawdziwie wartościowa treść „wypłynie” nawet z oceanu innych informacji (proszę odsłuchać ten bardzo ciekawy podcast Joe Pulizzi).
  • Dla menedżera prowadzenie blogu to osłabianie jego indywidualnej pozycji na rynku, odbieranie powagi (nawet jeśli są to wpisy dokładnie sprawdzane przez działy prawne i grono piarowców wewnętrznych i zewnętrznych) – Upieram się, że kanał komunikacji nie ma znaczenia, w tym sensie, że ważne jest CO się mówi, czy mówi się o rzeczach, które są PRAWDZIWIE INTERESUJĄCE dla grupy docelowej. To buduje pozycję.
    Jestem więc w stanie zgodzić się z tezą, że prowadzenie bloga bez przemyślanej kwestii, kto jest moim czytelnikiem, co jest dla niego interesujące i po co tego bloga w ogóle prowadzę jest prostą drogą do porażki i żadna armia PRowców ani prawników temu nie zapobiegnie.
  • I wreszcie, zwyczajnie prowadzanie bloga ułatwia wykonywanie pracy (przynajmniej takie mam własne doświadczenie).
  • (UPDATE): Życie pokazuje, że nie można budować swojego wizerunku wyłącznie w oparciu o media społecznościowe (nie zależnie czy to jest Twitter, LinkedIn czy cokolwiek innego), z jednego prostego powodu – brak kontroli na tą platformą, która w każdej chwili może zmienić zasady gry odcinając cię od zbudowanej społeczności.

Reasumując: Panie Eryku, moim zdaniem blog jest TYLKO kanałem komunikacji, takim samym jak każdy inny. Ani nie dodaje powagi, ani jej nie umniejsza, ani nie buduje pozycji, ani jej nie rujnuje. To TREŚĆ bloga może dodawać powagi i budować pozycję, dokładnie tak samo jak treść wystąpienie na konferencji, treść artykuł w prasie czy treść rozmowy telefonicznej.

Jednak, blog ma taką zaletę, że pozwala dotrzeć do szerokiego grona osób, także do tych, z którymi się wcześniej kontaktu nie miało i być początkiem budowania z nimi relacji.

Czy każdy menadżer powinien moim zdaniem prowadzić bloga? Oczywiście, nie. Niemniej jednak, jeśli jego rola to polega na budowaniu pozycji rozpoznawalnego eksperta, to moim zdaniem prowadzenie bloga eksperckiego może być skutecznym narzędziem do osiągnięcie tego celu.

Serdecznie pozdrawiam,
Igor Bielobradek

* * *

UPDATE: Bardzo ciekawie skomentował tę dyskusję Rafał Chmielewski, a właściwie poprosił o komentarz praktyków, którzy prowadzą blogi eksperckie. Przeczytajcie komentarze, bardzo ciekawa dyskusja!

UPDATE 2: Dodałem ostatni argument dot. zmian na Linkedin.com.

Z sieci

Z Sieci: Nowości dot. Marketingu B2BWiadomości (luźno) powiązane z zagadnieniem komunikacji marketingowej B2B:

Raporty, badania i publikacje:

Inne:

Z sieci

Z Sieci: Nowości dot. Marketingu B2B

Wiadomości (luźno) powiązane z zagadnieniem komunikacji marketingowej B2B:

Raporty i badania:

  • Arcyciekawe badanie Forrestera „B2B CMOs Must Evolve Or Move On” pokazuje jak istotne dla samych marketerów jest pokazanie bezpośredniego związku działań marketingowych ze sprzedażą. Główny wniosek to: „Those marketers who better demonstrate a direct connection between marketing activity and business results earn a more prominent seat at the leadership table.” O tym badaniu w wspominałem też ostatnim wpisie dotyczącym Marketing ROI.
  • Ciekawe badanie GetResponse „Prawo w eMail Marketingu„: prawie wszyscy polscy marketerzy mają świadomość dot. ograniczeń nakładanych przez prawo (np. zakazie wysyłania e-maili handlowych bez uprzedniej zgody). Tym bardziej dziwi mnie powszechność łamania prawa w tym zakresie. Wniosek nasuwa mi się jeden: Marketerzy w Polsce spamują z premedytacją!
  • IDG publikuje Lead Generation Survey 2013: Niezmiennie największą bolączką marketerów jest dostarczenie wysokiej jakości leadów oraz precyzyjne wyznaczenie Marketing ROI.
  • Top B2B Content Marketing Trends in 2013 – ciekawe, że w oczach maketerów spada efektywność tradycyjnych form jak raporty i whitepapers a wzrasta efektywność wideo, blogów, testymoniali klientów itp.

Inne informacje:

  • Google wprowadza in-depth articles authorship (czyli po naszemu – oznaczenie autora w wynikach wyszukiwania), a także oznaczenie wydawcy. To może mieć duże znaczenie dla SEO, a także jest mocnym argumentem za wykorzystaniem Google+.
  • Przełomowy dla ochrony wizerunku marki w sieci wyrok NSA (naszego, nie w USA). Teraz IP i e-mail hejtera będzie mógł poznać każdy, kto poczuje się przez niego dotknięty i będzie chciał dochodzić swoich praw (ochrona dóbr osobistych i dobrego imienia).
  • Jeśli prowadzisz profil firmowy na LinkedIn z pewnością zainteresują Cię nowo-wprowadzone statystyki.
  • Slideshare wprowadza Infographics Player – teraz można dzielić się nie tylko prezentacjami ale też infografikami.
  • Jeśli myślisz (mimo afery z NSA) w sieci istnieje prywatność, musisz zobaczyć ten film (mam nadzieję, że jakoś trafi do Polski).

Z sieci

Wiadomości (luźno) powiązane z zagadnieniem komunikacji marketingowej B2B:

  • Building the Perfect Legal Webinar – coś dla osób z kancelarii prawniczych, czyli jak zrobić webcast, który spiera sprzedaż w kancelarii.
  • Content Marketing 14 czerwca 2013 – bezpłatna wirtualna konferencja organizowana przez MarketingProfs.com, który jest świetnym źródłem moim zdaniem. Gorąco polecam.
  • 2013 State of Inbound Marketing Annual Report – Obowiązkowa lektura dla każdego marketingowca (a B2B w szczególności)! Bardzo szczegółowy raport wydany przez HubSpot dot. doświadczeń innych firm w zakresie Inbound Marketingu (szkoda tylko, że dotyczy rynku USA, choć z drugiej strony pokazuje co w Polsce czeka nas w najbliższej przyszłości. Czytajcie i przygotujcie się na to co nieuniknione!
  • LinkedIn ma już 10 lat! To z mojego punktu widzenia najważniejsza sieć społecznościowa dla marketera B2B.

Z Sieci…

Wiadomości (luźno) powiązane z zagadnieniem komunikacji marketingowej B2B:

Z sieci…

Wiadomości (luźno) powiązane z zagadnieniem komunikacji marketingowej B2B:

Z sieci…

Wiadomości (luźno) powiązane z zagadnieniem komunikacji marketingowej B2B:

%d bloggers like this: